Kilka rad wspinaczkowych, o których mówi się za mało

Wspinaczka to sport, w którym szczegóły robią różnicę. Nie chodzi tylko o siłę palców i technikę - chodzi też o to, żebyś na ścianie myślał o ruchach, a nie o tym, że znowu zapomniałeś czegoś, co mogło ułatwić ci dzień. Poniżej kilka rzeczy wartych uwagi, niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, czy masz już na koncie kilka sezonów.
Czy magnezja naprawdę pomaga przy wspinaczce i jaką wybrać?
Magnezja to węglan magnezu - ten sam biały proszek, który widzisz na rękach gimnastyków i ciężarowców. Przy wspinaczce działa prosto: pochłania wilgoć ze skóry dłoni i poprawia tarcie na chwytach, szczególnie gdy się pocisz. Bez niej mokre palce ślizgają się na małych chwytach, zanim w ogóle zdążysz poczuć, jak droga jest zbudowana.
Do wyboru masz dwa podstawowe formaty. Magnezja w proszku to klasyka - wsypujesz ją do woreczka, który masz przy sobie na ścianie lub boulderze, i nabierasz przed każdą próbą. Działa natychmiast, łatwo dozować, tańsza. Magnezja w płynie (liquid chalk) to zagruntowanie rąk przed sesją - nanosiasz ją, czekasz kilkanaście sekund, aż wyschnie, i masz cienką warstwę magnezu, która trzyma się dłużej niż proszek. Część wspinaczy łączy obie - liquid chalk na początku sesji, proszek do odświeżania w trakcie. Na ściankach krytych coraz częściej obowiązują zasady dotyczące magnezy - warto sprawdzić przed wejściem, czy wolno używać luźnego proszku.
Czy but wspinaczkowy musi boleć, żeby dobrze działał?
Nie - to jeden z najbardziej zakorzenionych mitów w środowisku. But powinien być dopasowany ciasno, ale nie powinien powodować bólu już w pierwszych minutach użytkowania. Zbyt ciasny but blokuje krążenie, szybciej męczy stopę i zaburza czucie pod palcami. Na początku przygody ze wspinaczką lepiej wybrać but trochę mniej agresywny i nauczyć się na nim techniki stóp, niż walczyć z bólem i skupiać się na czymś innym niż ruch. Agresywne asymetryczne buty mają sens na etapie, gdy faktycznie potrzebujesz ich właściwości - nie od pierwszego dnia.
Czy taśma na palce podczas wspinaczki to tylko moda, czy naprawdę chroni?
Taśma działa - ale zależy, jak jej używasz i po co. Wspinacze taśmują palce głównie z dwóch powodów: żeby chronić uszkodzoną już skórę lub nadwyrężone krążki ścięgniste, albo żeby wzmocnić stawy przy bardzo obciążających ruchach w zaciskach kieszeniowych. Przy świeżej kontuzji taśma pozwala kontynuować trening zamiast całkowicie odpuścić - pod warunkiem, że kontuzja nie jest poważna i nie wymaga całkowitego odciążenia. Jako profilaktyka u zdrowej osoby taśma ma mniejszy sens, bo ogranicza czucie i spowalnia adaptację tkanek. Zanim zaczniesz regularnie taśmować, warto wiedzieć dokładnie, po co to robisz.
Jak zadbać o skórę dłoni, żeby nie hamowała postępów we wspinaczce?
Skóra to jeden z czynników limitujących w wspinaczce - szczególnie na początku, gdy jeszcze nie jest zahartowana, i po dłuższej przerwie, gdy mięknie. Zbyt wiele sesji pod rząd szybko przetarci opuszki do żywego miejsca i wymusi przerwę, której nie chciałeś. Prosta zasada: lepiej zakończyć sesję chwilę przed tym, gdy skóra zaczyna się ścierać, niż trenować do krwi i potem siedzieć w domu przez tydzień. Po sesji warto użyć kremów do rąk z mocznikiem lub dedykowanych balsamów dla wspinaczy - regenerują skórę szybciej niż brak jakiejkolwiek pielęgnacji. Zgrubienia są pożądane, ale duże pęcherze i urwana skóra to już strata czasu.
Czy dobra rozgrzewka przed wspinaczką naprawdę coś zmienia?
Zdecydowanie - i jest to jedna z rzeczy, którą najłatwiej zaniedbać, bo efekty pominięcia rozgrzewki nie są widoczne od razu. Krążki ścięgniste w palcach nagrzewają się wolniej niż mięśnie, a to one są najczęstszym miejscem kontuzji u wspinaczy. Pierwsze próby powinny być o dwa, trzy stopnie trudności poniżej twojego maksimum - nie dlatego, że tak mówią trenerzy, ale dlatego, że twoje palce potrzebują 15-20 minut stopniowego obciążania, zanim będą gotowe na wysiłek właściwy. Kilka minut rozciągania nadgarstków i obracania ramion robi swoje. To brzmi banalnie, ale kontuzja krążka potrafi wykluczyć ze wspinaczki na kilka miesięcy - i wtedy nikt już nie myśli, że rozgrzewka to strata czasu.
